-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Rok 1844-1864
-Oto Pański syn, Panie Salvatore.-powiedziała czternastoletnia pokojówka, oddając małego Damona w ręce ojca.
- Dziękuje Marry.-odpowiedział Giuseppe Salvatore i wziął syna na ręce, mówiąc - Mam nadzieję, że wyrośniesz na dobrego człowieka, i zawsze będziesz dążył do wybranego przez siebie celu.- Po tych słowach oddał syna młodej pokojówce, i odszedł w stronę swojego gabinetu.
Gdy Damon miał trzy latka urodził mu się brat, któremu rodzice dali imię Stefan.Obaj bracia bardzo się kochali, byli nierozłaczni, wszystko robili razem każdy w Mystic Falls o tym wiedział.
***
W maju 1864 roku Damon,zaręczył się z piękną kobietą o imieniu Alice.Siedem miesięcy później miał odbyć się ich ślub, do którego przygotowania zaczęto w połowie września.Niestety dwa tygodnie przed tą piękną uroczystością obaj bracia zagineli.-Damonie, Damonie obudź sie!-Stefan próbował obudzić brata choć słabo mu to szło, Damon był w głębokim śnie nieśwaidom tego co się właśnie dzieje i w jakiej jest sytuacji.
-Stefanie, co się stało, gdzie my jesteśmy?-zapytał drżącym głosem tuż po przebudzeniu.
-Nie wiem bracie.Ale jedno wiem napewno, a mianowici jeśli stąd nie uciekniemy to możemy nigdy nie zobaczyć naszej rodziny i przyjaciół.-powiedział Stefan pewnym i opanowanym głosem.
-Nie radzę panowie, mamy wobec was wspaniały plan!-powiedził męski głos dochodzący z nikąd
-Kim wy jesteście i czego od nas chcecie!!--wykrzyczał starszy z braci
-Tego dowiesz się już niebawem-odpowiedział głos i ucichł.
Nagle z kąta pomieszczenia, w którym się znajdowali wyłonił się cień kobiecej postaci z włosami luźno opuszczonymi na ramoina i znajomej sylwetce.Po chwili cała postać wyszła do światła, obaj bracia nie mogli uwierzyć w to co zobaczyli.
-Witam-powiedział kobieta dzwięcznym głosem
-Alice??Co ty tutaj robisz??-odezwali się dwaj na raz.
- Ja?? - spytała niewinnym głosem - Ja moi kochani was tylko porwałam, i zamierzam przemienić was w cudowne stworzenia nocy zwane wampirami.
-Co proszę??To ty nas porwałaś, ale jakim cudem?I co za brednie wygadujesz?- zapytał zdziwiony Stefan
-Żadne brednie Stefanie, ja mówię prawdę i tylko prawdę.- odpowiedziała - Dzisiaj w nocy staniecie się tym czym ja, i będziemy już razem na zawsze.
-Kochana Alice o co ci chodzi bo zabardzo nie rozumiem.-powiedział Damon
-Och-westchneła-czy ty naprawdę nie zauważyłeś że cię bardzo kocham?-spyatała z uśmiechem na twarzy
-Tak, to zauważyłem moja miła.Ale nie rozumiem co Stefan ma z tym wspólnego
-Ja też tego nie rozumiem, więc może byś nas oświeciła?-powiedział Stefan
-Oczywiście-odparła-Ale najpierw może coś zjecie i wypijecie?-spytała z uśmiechem na ustach
-W sumie, czemu nie?-odparli obydwaj
-Wnieść kolację dla naszych gości!-rozkazała.Chwilę później drzwi się otwary i weszły kobiety w wieku od 15 do 17 lat niosąc talerze i półmiski z żywnością.Natomist ostatnia z nich niosła tace z napojem koloru mocnej czerwieni.-Jedzcie i pijcie-zawołała uradowana Alice.
Stefan i Damon spojrzeli się na siebię nawzajem ze zdziwioną miną, ale zaczeli częstować się przygotowanymi przekąskami.Pierwszy odezwał się Stefan:
-Więc odpowiesz na nasze pytanie?
-Ach tak!Nowięc Damonie moje serce należy do ciebie, a właściwie to jego połowa, bo druga należy do Stefana.-odpowiedziała
-Słucham?!?!?!?-odezwli się obydwaj
-A teraz skoro już wiecie, dozobaczenia w nowy wspaniałym życiu-powiedziała Alice i wucigneła zza pleców strzelbe
-Alice, co ty robisz?!Zwarjowałaś?!-spytał się Damon ze strachem w oczach.
-Alice, nie wiesz co robisz.Odłóż tą strzelbe-powiedział Stefan drżącynm głosem.Ale wypowiedział to za puźno, Alice strzeliła prosto w serce Damona.
-Coś ty najlepszego zrobiła?!?!?-wykrzyczał Stefan ze łzami w oczach.-Zabiłaś go, jak mogłaś tak postąp...-nie zdążył dokończyć zdania bo i on osuną się na ziemię.
***
Damon obudził się w jakimś szałasie. Myślał że to co widział i słyszał, to tylko zły sen.Niestety to była prawda, okrutna prawda, która niszczyła go od środka.Nie mógł pojąć tego że jego narzeczona zakochała się w jego bracie, najlepszym przyjacielu.Nienawidził jej za to.-A właśnie gdzie ona jest?pomyślał rozglądając się po szałasie i dopiero teraz zauważył że kolo niego leży Stefan, a dwa metry od niego siedzi jakaś drobna kobieta.
-Panienka Alice, została zchwytana i przebita kołkiem przez panicza ojca-odpowiedziała nieznajoma - Ja nazywam się Elizabeth.Panna Alice przed jej zchwytaniem, prosiła mnie o przekazaniu wam najważniejszych informacji o tym czym teraz jesteście.I przekazaniu wam tych oto pierścieni, które będą chronić paniczów przed słońcem.-w ostatnim zdaniu zwróciła się także do Stefana, który właśnie się obudził.
-To czym my teraz jesteśmy?-zapytał się Damon wkładając pierscien na palec.-Panicz i panicza brat Stefan są wampirami.-odpowiedziała.Bracia spojrzeli na siebie, a potem na Elizabeth.
-Jak to wampirami?-zapytał Stefan
-Wampiry to...-zaczeła mówić ale Stefan jej nie pozwolił
-Wiemy czym są wampiy, ale my chcemy wiedzieć jak do tego doszło.-wyjaśnił jej Damon.
-Rozumiem.-powiedziała-Wczoraj panienka Alice podała wam swoją krew.-zaczeła
-Kiedy?-spytał się młodszy z bracii
-Czy panicz pamięta co wczoraj pił u panienki Alice?-spytała
-Tak, czerwone wino.-odpowiedział
-No właśnie nie, to nie było czerwone wino tylko jej krew.Tak wam powiedziała żebyście tylko wypili. - Damon nie wytrzymał i wyszedł, Stefan spojrzał na Elizabeth i powiedział:
-Pszepraszam. - następnie nałożył pierścień i wyszedł za bratem.

-------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Przepraszam za błędy, ale ortografia nie jest moją mocną stroną XD